Przejdź do głównej zawartości

o UZcie słów kilka








Postanowiłem napisać post o kierunku lekarskim w Zielonej Górze, bo już kilkakrotnie spotkałem się w internecie z różnymi plotkami i mitami na jego temat, które biorą się nie wiadomo skąd.


W moim wpisie mogę odnieść się jedynie do tego, co udało mi się doświadczyć na pierwszym roku. Na temat drugiego wiem tylko tyle, co usłyszałem od studentów 2 roku, więc wolałbym uniknąć wprowadzenia w ewentualny błąd.

Wydaje mi się, że zdecydowanie największą zaletą tej uczelni są ludzie, dzięki którym panuje tu cudowna atmosfera.
Studiowałem wcześniej w Krakowie na UJ, więc mogę szczerze powiedzieć, że czuję się tutaj nieporównywalnie lepiej, mimo że nie mamy tutaj Miasteczka Studenckiego ;p
Jesteśmy drugim rocznikiem kierunku lekarskiego na UZecie, co sprawia, że nie jest nas tutaj obecnie przerażająco dużo. W naszym roczniku jest 60 osób na stacjo i 60 na niestacjo. Taka mała liczba studentów pozwala nam nie czuć się jedynie numerkiem (jak to bywa na wielu większych uczelniach). Prowadzący znają nas z imienia i nazwiska, więc nie mieliśmy tego zaszczytu, aby poczuć się incognito :D
Tak się też złożyło, że w naszym roczniku są tutaj ludzie z każdej części Polski. Dzięki temu nigdy nie jest nudno i wciąż zaskakujemy siebie nawzajem. Część z nas mieszka 500 kilometrów od domu, więc jesteśmy tutaj dla siebie drugą rodziną i to też sprawia, że to miejsce jest dla nas wyjątkowe. Mimo wszystko dyskusja na temat tego, kto wychodzi na dwór, a kto na pole, nigdy nie ustaje ;)

Na każdym kroku czuć tu nowością i świeżością. Wszystkie pomieszczenia są bardzo dobrze wyposażone w nowoczesny sprzęt. Poniżej zdjęcia budynku zakładu anatomii i histologii, gdzie odbywa się większość zajęć na 1 roku:


A poniżej zdjęcia sali prosektoryjnej:


A tutaj fotka biblioteki UZ:


 Zdjęcia pochodzą z serwisu lubuskie.pl oraz szpital.zgora.pl

Miasto nie jest zbyt duże, ma ok. 140 tys mieszkańców, ale jest bardzo klimatyczne. Występuje tu sporo zieleni, jak sama nazwa wskazuje. Kampus A na którym odbywa się większość zajęć sprawia wrażenie, jakby był położony w lesie, ponieważ wszędzie rosną drzewa, które szczególnie wiosną, gdy zaczynają kwitnąc, robią niesamowite wrażenie. Znajdują się tutaj również liczne parki i jest wiele ciekawych miejsc do spotkań np. w ramach oblewania kolokwiów



No i zakochałem się w Zielonogórskich zachodach słońca - no bo jak się nie zakochać, spójrzcie tylko:


Dużą zaletą UZetu jest fakt, że rekrutacja jest od początku do końca jawna, nie ma żadnych telefonów - do samego końca rekrutacji publikowane są listy rankingowe.
Dodatkowo władze uczelni pracują nad zapewnieniem studentom praktyk i szkoleń w niemieckim szpitalu w Poczdamie, co może być kolejną atrakcyjną sprawą. Niedawno okazało sie, że możliwym jest również w przyszłości odbywanie praktyk w Miami w Baptist International Health ;)
W ramach działalności IFMSA robimy wiele wspaniałych projektów - sam miałem przyjemność uczestniczyć w szpitalu pluszowego misia czy ratowaniu na spontanie. W przyszłym roku akademickim natomiast zostaną zorganizowane przez UZ mistrzostwa Polski w szyciu chirurgicznym :)


Na pierwszym roku mamy sporo przedmiotów. Anatomia i histologia trwają przez cały rok i tak naprawdę to właśnie te dwa przedmioty przysparzaja nam najwięcej nauki.


ANATOMIA
Anatomia jest prowadzona przez wykładowców z Pozka, którzy mają bardzo soczyste poczucie humoru, więc na każdych zajęciach zawsze jest wesoło Prowadzący w większości nie sieją postrachu... wręcz przeciwnie. Choć muszę przyznać, że czwartkowe zajęcia przez pierwsze tygodnie wzbudzały w nas lekki niepokój..gdy nie byliśmy jeszcze zbyt przyzwyczajeni do jednego z asystentów ;p. Nie przychodzimy na zajęcia zestresowani i spoceni, że ktoś nas wyrzuci, jeśli czegoś nie będziemy wiedzieć. Prowadzący sami wspominają o tym, że są od tego, żeby pomóc nam przygotować się do egzaminu, a nie od tego, by stale nas dręczyć. Zajęcia są naprawdę ciekawe, a katedra stara się je nam urozmaicać w spotkania z lekarzami różnych specjalizacji, którzy opowiadają o ciekawych przypadkach, które trafiają się im w bieżącym czasie.

Wbrew plotkom jakobyśmy uczyli się na fantomach -> muszę rozczarować hejterów, ale uczymy się na preparatach oraz zwłokach. Mamy ich całkiem sporo i zaskoczę Was - preparujemy. Jeśli tylko chcemy, to możemy chwycić za skalpele (własne albo te które są przygotowane w prosektorium) i spróbować swoich sił ;p Tak naprawdę większość z nas i tak się troszkę cyka, że przetniemy jakąś ważną strukturę (co i tak pewnie nie miałoby wpływu na dalsze życie martwej materii), więc żadnych tłumów do preparacji nie widać.
Przyznaję szczerze, że jedyną wadą tutejszej anatomii jest fakt, że na jedne zajęcia wchodzi grupa 30 osobowa, więc w prosektorium jest dość tłoczno. Z biegiem czasu nauczyliśmy się jakoś z tym żyć i dzięki temu, że zazwyczaj na jednych zajęciach są 3 stanowiska i kilku prowadzących, to spokojnie dzielimy się na mniejsze grupy, w których na pewno łatwiej jest się uczyć.

Krótko i zwięźle opisując cały cykl nauczania mogę powiedzieć, że na samym początku zdobywamy wiedzę ogólną o układach kostnym, sercowo-naczyniowym i obwodowym układzie nerwowym. Później przerabiamy grzbiet, klatkę piersiową razem z kończyną górną, jamę brzuszną, i miednicę z kończyną dolną. Na tym kończy się semestr letni, a po każdym z działów piszemy kolokwium w formie testu na 100 pytań. W drugim semestrze przerabiamy głowę i szyję oraz neuroanatomię.
Oprócz kolokwiów przy głowie i szyi zdarzyły się dwie albo trzy kartkówki z bieżących tematów.






HISTOLOGIA Z CYTOFIZJOLOGIĄ
Jeśli chodzi o nasz ulubiony przedmiot, który niejednemu z nas spędzał sen z powiek, a mianowicie HISTO, to mogę powiedzieć, że cieszę się, że ćwiczenia mam już za sobą
Kadra histologii z cytofizjologią jest poznańsko-wrocławska. Grupy poniedziałkowe są prowadzone przez dwie panie z Wrocławia, a grupy środowe przez trzy panie z Poznania.
Histo to jedne z tych zajęć, na których podręcznik trzeba mieć wykuty na blachę..a najlepiej od razu dwa (Zabla i Cichockiego). Moja rada -> nie zakreslajcie "najważniejszych informacji", bo i tak zapytają z białego...
Każde zajęcia rozpoczynały się prelekcją, na której na pewno nie wszyscy zawsze uważali, bo część wolała nerwowo przerzucać kartki "Zabla" modląc się o ukrytą zdolność pamięci fotograficznej, co w tym ostatnim momencie mogłoby go jeszcze uratować przed koszmarnym ZEREM z wejściówki. Tak, też zaliczałem się do tych osób xD
Po prelekcji i znienawidzonej wejściówce przerysowywaliśmy preparaty z OLIVII do zeszytu. Rysunek musiał być dobrze opisany, aby dostać podpis od asystenta. Swoją drogą, dobrze opisany zeszyt to nieoceniona pomoc podczas nauki do praktycznego.
Dwa razy na semestr pisaliśmy również kolokwium z danej partii materiału.
Przez cały semestr zbiera się punkty. Za każdą wejściówkę można dostać max 2, a za każde kolokwium max 24 (co chyba jeszcze nikomu w historii się nie udało, z tego co wiem najwyższy wynik to do tej pory 16 pkt :P ). Aby zaliczyć semestr trzeba uzbierać określoną liczbę punktów, inaczej trzeba pisać tzw. WYJŚCIE, czyli kolokwium zaliczeniowe w formie opisowej.
Przyznaję bez bicia, był to najbardziej stresujący przedmiot ze wszystkich dotychczas.
Jeśli mogę coś doradzić w sprawie histologii - to Zabel na wejściówki, ale do kolosów czytajcie Cichockiego!

Jeśli chodzi o seminaria z cytofizjologii to również nie są one łatwe - na każdych zajęciach mamy wejściówkę. Jest 5 spotkań - na każdych do zdobycia 2 pkt, do zaliczenia potrzebnych 5. Nie jest to jednak tak łatwe zadanie jak mogłoby się wydawać :D





Plusy UZetu zdecydowanie zwyciężają nad minusami dlatego myślę, że jest to uczelnia godna polecenia. Zapraszam również na stronę naszej uczelni w serwisie Peer Support:

http://peersupport.ifmsa.pl/zielona_gora

Komentarze

  1. To prawda, że nie macie szpilek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W trakcie roku ich nie ma. Na sam koniec jest egzamin szpilkowy ;)

      Usuń
  2. Podziwiam Cię, że znajdujesz czas na studiowanie medycyny, prowadzenie bloga i śledzenie aktualnych progów. Jak Ty to robisz? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za ten wpis! To niesamowite w jak wyjątkowy sposób piszesz o swojej uczelni :) bardzo podziwiam takich optymistycznych, pełnych zapału i werwy ludzi. Do tej pory wykluczałam opcję pójścia na UZ sugerując się plotkami jakie znalazłam w sieci, ale po przeczytaniu Twojego wpisu zmieniam zdanie! do zobaczenia-miejmy nadzieję-za kilka miesięcy na UZcie, liczę na to, że spotkam tam takich pozytywnych ludzi jak Ty, Tygrysie!

    OdpowiedzUsuń
  4. wszystko fajnie fajnie, a co z osobami z niestacjo które UZ przyjmował z punktami często z zakresu 60-80 pkt? Jeśli takie osoby nadal są z wami na studiach to chyba nie ma co się chwalić studiowaniem na UZ bo pokazuje to tylko beznadziejny poziom tej uczelni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy rozsądnie myślący z punktami 150-130 wybrałby inną uczelnie tj bardziej musząc za to płacić takie pieniądze. Druga sprawa nie zaprzeczyłeś, że osób w punktami 80-60 nie ma albo że takie osoby wyleciały. W takim razie wychodzi na to że na medycyne na UZ może dostać się praktycznie każdy i w dodatku skończyć, tak jak obecnie to jest z prawem.
      Krótko mówiąc DNO...

      Usuń
    2. Nie interesuję się czy ktoś wyleciał czy nie, interesuje mnie, abym to ja się utrzymał. Osób z punktami 60-100 było max kilka. Czy się utrzymają okaże się po sesji letniej ;)

      Usuń
    3. Ale tu nie o to chodzi, że może się dostać tam każdy. Były pewne haczyki w regulaminie, który nie wszystkie osoby przeczytały, stąd kilka osób z niskimi wynikami się dostało. Warto sobie pewne informacje doczytać, a potem rzucać epitetami ;)

      Usuń
    4. To fakt, na UZcie były aż 3 osoby (no bardzo często takich przyjmowili, szok) z tak niewiarygodnie niską liczbą punktów, które nie oszukujmy się, dostały się przypadkiem i wcale nie przypadkiem już poodpadały, a warunki? Płacić 2250 kiedy szansa, że poradzisz sobie dodatkowo z przedmiotem na kolejnym roku z którym totalnie nie radziłeś sobie przez pierwszy rok? no błagam XD Każdy może skończyć UZet? a to ciekawe, bo już 4 osoby odpadły, a pierwszego terminu z histologii nie zaliczyło 22 osoby i szanse, ze każdy zaliczy drugi są tak jakby zerowe. Histo jest tutaj zajebiscie trudne, osoby z WUMów, ŚUMów i całej tej reszty dziwią się, że mamy egzamin praktyczny USTNY więc nie wystarczy rozpoznać preparatów musisz jeszcze o nich umieć opowiadać, a na tym Asystenci tez uwalali mimo bezbłędnego rozpoznania preparatu i metody barwienia. Dlatego śmieszą mnie opinie, że UZet jest taki łatwiutki wysnute przez osoby z bólem dupy, ze u nas połowa roku nie ma warunków z biofizyki czy tam biochemii. U nas potrafią stwierdzić co jest ważne, a co ważniejsze i nie gnoją nas na siłe przy każdej możliwej okazji. I szczerze każdemu kto "gardzi" i uznaje tylko wielce "prestiżowe" uczelnie stanowczo UZet odradzam, nie potrzeba nam tu takich zakompleksionych osób:* Bo nie oszukujmy się, jeśli masz ambicje by coś osiągnąć to osiągniesz to swoją ciężką pracą gdziekolwiek byś nie był, a szukanie sobie wymówek i ściąganie innych osób w dół świadczy tylko o Was i o Waszym ograniczeniu :)

      Usuń
  5. Dlaczego nie macie własnych wykładowców tylko przyjezdnych? Uczelnia nie potrafi się zorganizować? Wygląda na to, że lepiej postawić na sprawdzone uczelnie, na których medycyna prowadzona jest od wielu lat a nie te z przypadku. Studentów coraz więcej a miejsc na stażach i specjalizacjach wcale nie. Poznań, Warszawa, Kraków czy Wrocław dają większy prestiż i możliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie raczej nie do Tygrysa. Jesli chcesz uzyskac odpowiedz skontaktuj sie z osobami odpowiedzialnymi za polityke personalna na uczelni.
      Rekrutuj sie tam gdzie chcesz, kazdy ma wybor.

      Usuń
    2. Skoro studiuje na tej uczelni i tak ją zachwala to powinien wiedzieć.
      Każdy ma również prawo do własnej opinii, więc ją wyrażam :)

      Usuń
    3. Mamy zarówno przyjezdnych, jak i własnych wykładowców. Nie rozumiem dlaczego fakt, że przyjeżdżają z Poznania czy Wrocławia ma być wadą? Masz wtedy pewność, że to sprawdzona kadra z uczelni, które mają ten "prestiż" ;)

      Usuń
    4. Nigdzie nie napisałem, że jest to wada. Czytaj ze zrozumieniem. Po prostu się zastanawiam, dlaczego skoro podjęli się otworzenia takiego kierunku nie zadabali o kadrę ze swojej uczelni.

      Usuń
    5. Dlaczego na UZ są głównie przyjezdni wykładowcy... hmm... może dlatego, że to stosunkowo nowy kierunek? :D Serio, skąd mieli wziąć wykwalifikowaną i kompetentną kadrę, skoro medycyna w Zielonej Górze dopiero raczkuje? Sprowadzili wykładowców z zewnątrz, żeby móc coś ruszyć i zacząć kształcić przyszłych, już "zielonogórskich" wykładowców.

      Usuń
  6. Ja natomiast chciałabym wiedzieć co nieco o minusach. Bo reklama świetna i wygląda jakby było naprawdę super. Ale co z tymi minusami? Obiektywnie patrząc, bo plotki mogę sobie sama poczytać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałem o anatomii - są duże grupy, bo 30 osobowe (radzimy sobie tak, że dzielimy się na kilka stanowisk)
      Dodatkowy minus to organizacja planu - czasami bardzo średnio to wychodziło i np pokrywały się zajecia, i chwilę zajęło zanim to poprawili
      No i historia medycyny - pan profesor ma trochę tak jakby uwazal, że to najważniejszy przedmiot dla przyszłych lekarzy ;p

      Usuń
    2. Dokładnie! Historia medycyny to najważniejszy przedmiot! Nigdy nie zapomnę zaliczeniowki (z powodu trzech nieobecnosci), na której Pan profesor pytał mnie z rodzajów kapusty... brokuły, kapusta pekińska, biała, czerwona jarmuz, brukselka! Koniecznie zapamiętajcie! :DD

      Usuń
  7. Pytacie o minusy. Chętnie napiszę tu kilka słów na ten temat.
    Według mnie jednym z minusów jest kiepsko zorganizowany plan zajęć. Zdarza się nam narzekać, co nie, Tigs?
    Zaczęło się od tego, że w planie były jakieś laby, eLki, eSki..wtf? Ciężko było obczaic, o co chodzi. Potem nagle wszysykie laby i eLki zmienily sie po pierwszym semestrze, wiec juz wgl mielismy totalny mindfuck.. Ale się przyzwyczailiśmy. Wydaje nam się wszystkim, że to może dlatego, że ten kierunek jest tu nowy..i nie potrafią tego jeszcze ogarnąć. Miejmy nadzieję, że wkrótce to nastąpi ��
    Poza tym czasem mamy zajęcia na 8.00, trwają do 10.00, a kolejne na 16.00. To jest problematyczne dla takich osób jak np ja..bo nie mieszkam blisko kampusu A i czasem muszę jeździć jak wariatka tam i z powrotem ze 2, a czasem 3 razy dziennie. No ale prawda jest taka, że do wszystkiego idzie się przyzwyczaić:> na początku nie wyobrazałam sobie, że będę musiała te całe straszne i długie 15 minut dojeżdżać autobusem, ale w sumie teraz to nawet to lubię! Przynajmniej wtedy mogę sobie odpocząć od literek.. ��

    Kolejna sprawa to na pewno ta anata, ale o tym Tigs już wspomniał w poście. Jest tłoczno, czasem ciężko się dopchac do preparatu.

    Co jeszcze...myślę, że fakt, że nie ma aż tylu gield, jak na innych uczelniach. Musimy się uczyc teorii do wszystkiego, bo giełdy niezawsze wchodzą, a czasem wgl ich nie ma. Wiec nie ma czegoś takiego, jak na tych waszych wszystkich "prestiżowych" uczelniach, gdzie nauka głównie opiera się na jechaniu giełdy do każdego egzaminu, gdzie wchodzi 80% lub więcej pytań.

    Ale i tak według mnie największym minusem tej uczelni są opinie o niej.. Opinie najbardziej zniechęcają wszystkich do tego, żeby patrzeć na nas jak na normalnych studentów medycyny.. A jestem pewna, że większość tych wspaniałych hejterow, to smutni maturzyści, którzy nie dostali się na medke i cisna po nas, bo łatwy cel..zeby zepsuć nam przyjemność ze studiowania. Ale szczerze? Pewnie i tak większość z nas ma to gdzieś, bo to miejsce jest super :>
    I moim skromnym zdaniem... zanim dostalam sie tutaj, to bylam w Bydgoszczy na niestacjo.. i nie uwazam, zebysmy odbiegali "poziomem" w jakimkolwiek stopniu. A histo to wgl uważam, że mamy dużo trudniejsze. W Bydzi stresowales się tym, żeby nie trafić do Wiśni, a potem, żeby Cie nie wypieprzyl z zajec.. u nas ludzie się uczą dla siebie, a asystenci nam pomagają, nie szkaluja..
    Wiec to Twoja sprawa, co o nas sądzisz. Tylko po co nas oceniać, skoro Cie tu nie ma i tak naprawdę to nie wiesz, jak jest? Rozumiem, że każdy boi się tego, co nowe. Ale moze warto dać temu szansę? ;> LEK pokaże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam pytania co do anatomii.
      1.Z czego uczycie się teorii? Z czego pytania wchodzą?
      2.Jest to test jednokrotnego czy wielokrotnego wyboru?
      3.Ile jest możliwości poprawy koła?
      4.Jak przygotowujecie się do szpilek bez praktycznych kół? Macie zdjęcia jakichś pinów z lat ubiegłych?
      5. Ile macie czasu na jedną szpilkę? W ilu językach i jakich podajecie nazwy? Ile macie szpilek na egzaminie?
      6. Czy jest egzamin ustny z anatomii?

      Usuń
    2. Uczymy się z przeróżnych książek. Dla wielu podstawą jest Woźniak i doczytują w Grayu albo Skawinie. Niektórzy uczą się też z Morysia albo tego streszczenia Bochenka. D tego trzeba mieć atlas - większość wybiera spośród Nettera albo Sobotty.

      Testy z anatomii w większści składają się ze 100 pytań i są to pytania jednokrotnego wyboru. Warto przerabiać e małe książeczki z pytaniami Graya, bo czasami wejdzie stamąd kilka pytań.
      Są 2 możliwości poprawy koła.
      Do szpilek przygotowujemy się przez cały rok oglądając preparaty i ogarniając co gdzie jest. W 2 semestrze często są takie szpilki próbne ;P asystenci je wbijają w miejsca gdzie mogą się zdarzyć na prakycznym i sobie ćwiczymy
      Na egzaminie będzie 50 szpilek. Nie jestem w tej chwili pewny ile czasu na 1 szpilkę - 30 sekund albo minuta.
      Nazewnictwo polskie i łacińskie
      Nie ma ustnego

      Usuń
    3. Dzięki za odpowiedź :)
      Brzmi zachęcająco, gdyż czytanie i nauczenie się 5 tomów Bochenka nie należy do przyjemności, a informacje ze Skawiny niestety są zbyt mało szczegółowe na moje obecne koła :<
      Test jednokrotnego wyboru też jest dla mnie dużym plusem. A Promek? Sprawdza się u Was? Macie na teście pytania z kliniki?
      Jesteście jednym z pierwszych roczników, więc jak było wcześniej gdzieś pisane kiepsko u Was z giełdami. Ale tworzycie je? Wchodzą na kolejne terminy kół pytania z wcześniejszych?
      Szkoda trochę, że nie ma tych praktycznych kół, bo łatwiej się nauczyć partiami tego materiału niż całości na egzamin.
      Czyli przy jednej szpilce 2 nazwy? A macie też zdjęcia pinowane, czy tylko preparaty mokre?
      Największym plusem, który rekompensuje wszystkie minusy jak dla mnie jest brak ustnego, genialnie, oby tego nie zmienili ;)

      Usuń
    4. podaj mi jakiś mejl może, hm?

      Usuń
    5. 15marysia@gmail.com

      Usuń
  8. Ojejku jakim Ty jesteś sympatycznym człowiekiem <3 Tak się to czyta miło i tak jakoś spokojnie :D Przeczytałam całe, chociaż nie interesuje mnie lekarski, ani tym bardziej Zielona Góra i aż żałuję, że nie ma tam stomy hahah :D Marzę o takich fajnych i dokładnych opiniach o innych miastach

    OdpowiedzUsuń
  9. Dajcie inicjały pań z histo z Wrocka, jeżeli to T.W. i E.J. to współczuję bardzo, raz miałem z każdą embrio i wrażenia niezapomniane :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. T.W. się zgadza, ta druga pani nie :P

      Usuń
    2. O ile wiem macie z właśnie z T.W(wspolczucie xd) i chyba z S.B(tu akurat w miare nieźle)

      Usuń
  10. Czy mając okolo 140pkt mogę się łódzić,ze dostanę się na medycynę chociażby do Zielonej Góry? Marzę o tym od dziecka...pójdę gdziekolwiek jeśli będzie szansa. Proszę o szczerą radę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz może jaki jest tego koszt? Słyszałam ze bardzo drogo..

      Usuń
  11. Bardzo ciekawy wpis, dobrze wiedzieć czego można się spodziewać, fajnie napisane. xD
    Czy mając około 165 punktów mam szansę dostać się na lekarski w tym roku, strasznie mnie to stresuje? Mam 87% z biologii z tamtego roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do zielonej góry, szczecina czy Katowic na pewno a sądzę ze wystarczy do wiekszosci 2 przedmiotowych jak nie wszystkich

      Usuń
  12. Nie boisz się o swoje perspektywy po ukończeniu studiów, tzn dostanie się na specjalizację? Kraków chyba jednak daje większe możliwości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda jest taka, że nie ma czegoś takiego jak "większe możliwości" po medycynie, jest to kierunek bardzo ściśle reglamentowany, także na specjalizacji. Po skończeniu studiów wszyscy piszą zewnętrzny egzamin państwowy, LEK, taka maturę z medycyny której wynik jest kluczowy do ubiegania się o miejsce rezydenckie. Dlatego te studia są bardzo indywidualne, jeśli komuś uda się zakręcić i uczy się bardzo dużo to ma receptę na sukces i nie jest powiedziane że po leku musi zostać w woj lubuskim, można specjalizować się gdzie sie chce.

      Usuń
    2. nie boję,
      Przedmówca wszystko wyjaśnił wyżej ;)

      Usuń
  13. Widzę, że system na anatomii i histologii macie dokładnie taki sam, jak Poznań i Wrocław :D Na UMP po I roku przeniosło się kilka osób z lekarskiego na UZ, z ręką na sercu muszę przyznać, że wiedzę mają na naprawdę sensownym poziomie. Mam natomiast pytanie, które nurtuje mnie od samego początku - nie martwicie się o przedmioty kliniczne? Wiem, że lekarze reagują na zmianę śmiechem i przerażeniem. Nie wyobrażam sobie, jak na tak małych oddziałach, jak SOR, neonatologia czy pulmonologia ma się nagle zmieścić tylu studentów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kliniki mają być prowadzone w niewielkich grupkach. Nie wszytskie będą odbywać się w szpitalu w Zielonej Górze - część z nich będzie w Gorzowie, część w Nowej Soli. Jestem pewny, że skoro ZG uzyskała zgodę na prowadzenie kierunku lekarskiego, jest na niego przygotowana. Wszyscy tutaj starają się, żeby wszystko było na należytym poziomie :) Wiadomo, że jest cień niepewności, ale w przyszłym roku wszystko się wyjaśni, kiedy obecny 2 rok wejdzie na 3, na którym zaczyna się nauczanie kliniczne.

      Usuń
  14. Bardzo mi się spodobało to w jaki sposób podchodzisz do opisywania swojej uczelni. Zastanawiam się czy nie złożyć podania na UZ, ale nurtuje mnie jedna rzecz. Pisałeś tutaj praktycznie o samych plusach uczelni. Czy mógłbyś powiedzieć mi coś na temat gorszych aspektów tej uczelni które ci się nie spodobały ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już wspominałem duże grupy na anatomii ( ale z tym sobie jakoś radzimy, bo zawsze jest 2-3 stoiska, asystentów też wystarcza)
      Kolejny minus to plan zajęć, czasami troszkę narzekamy.
      Jak na razie tylko to mi przychodzi do glowy ;p

      Usuń
    2. Niektórzy za wadę uznają indeksy papierowe, ale mnie tam się one podobają :p

      Usuń
  15. A czy w Zielonej Gorze sa przychylni, zeby przepisac przedmioty? Najbardziej zależy mi na histo. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przepisywałem ocenę z chemii medycznej, nie było żadnego problemu.
      Jeśli zgadza się sylabus, liczba punktów ECTS, to myślę, że nie powinno być problemu - a histo to najcięższy przedmiot na 1 roku, więc będziesz miał sporo łątwiej, jeśli uda Ci się go przepisać ;)

      Usuń
  16. Super, to dobre wiesci. Niektore uczelnie robią z tym problem, więc jesliby sie udalo- super. Dziekuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna dziewczyna miała u nas przepisaną ocenę z histo, i raczej nie miała problemów, także zapraszam na UZ :D

      Usuń
  17. Wybieram sie, ale najpierw musza mnie chciec :D przepisanie histo byłoby cudowne. Jeszcze raz dzięki :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Na UZ rekrutacja na stacjo/niestacjo odbywa sie jednocześnie? Wszedzie dopiero sierpień, a tu juz można od razu zapisać sie na kierunek.

    OdpowiedzUsuń
  19. 229 na uj lek-dent wystarczy?

    OdpowiedzUsuń
  20. Dobrze przeczytać w końcu kilka słów prawdy o UZ! Jednak jak dla mnie przedstawiłeś konkrety tylko o histologii i anatomii, ewentualnie że miejsce fajne. Ogólnie wszystko brzmi fajnie. Ale czy to dobrze? Skończyłam właśnie pierwszy rok w Bydgoszczy i przenoszę się do Warszawy. Co mogę powiedzieć. To że jest fajnie to nie jest żadna zaleta, nie oszukujmy sie, lekarski to CIĘŻKA PRACA. Mam porównanie, np. z anatomią, że kiedy miałam z asystentem który był bardzo ciepły, miły uczyłam się dużo mniej niż kiedy w grupie W. który mega cisnął. Jak masz nad głową bata to siedzisz dniami i nocami z nauką, a jak nie to sobie odpuszczasz bo jeszcze zdążysz, bo moze sie uda. Prawdziwa nauka sie zaczyna kiedy nie jest fajnie. To że mało studentów i że fajnie... Jak dla mnie to wcale nie jest lepsze, na studiach nie chodzi o miłe traktowanie, wykładowcy i asystenci nie muszą nas znać z nazwiska żeby nam przekazać wiedzę, dobrze jest wręcz, mniej stronniczo i bardziej sprawiedliwie kiedy studentów nie znają. Nie atakuję was w żaden sposób, nie o to mi chodzi. Tak jak wyżej ktoś napisał, wszystko wyjdzie na LEKu. Mam tylko własne doświadczenia i warto to napisać ludziom, którzy dopiero zastanawiają się nad wyborem. Dlaczego się przenoszę z Bydgoszczy? Nie jest prawdą że wszędzie sie nauczysz jesli tylko bedziesz chcial i ciezko pracowal. Male miasta i uniwersytety jak Bydgoszcz, czy jeszcze bardziej Zielona Gora nie potrafia dac studentom perspektyw czy mozliwosci wykraczajacych poza przedmioty z kierunku. Sa sladowe ilosci kol naukowych, nie ma zadnych projektow, organizacje sa moze jedna czy dwie. Jak to wyglada w duzych miastach? KAZDA dziedzina ma swoje kolo, prowadzacych, projekty, daje duze pole popisu. Juz od pierwszego roku mozna sie rozwijac i robic cos wiecej. Absolwenci mniejszych uczelni nie maja szans z absolwentami CMUJ czy WUMu. Wyniki z LEKu gorsze, a poza nimi pusta kartka. Nie mieli stycznosci z projektami, abstraktami, wlasna działalnoscia. Jesli ktos chce tylko zostac lekarzem to OK, ale jesli uwaza ze skoro juz wklada w nauke tyle pracy i wysilku to warto isc na calosc, robi sie problem bo jest przegrany na starcie. Duze uczelnie maja budzet, daja szersze perspektywy. Kryterium 'fajnie' nie powinno miec znaczenia w wyborze uczelni dla ludzi ktorzy chca siegac po wiecej i sie rozwijac, a nie tylko przejsc przez lekarski i usiasc za biurkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja studiuję we Wrocu, moja dziewczyna w ZG i wcale nie uczę się więcej od niej, a najgorszym studentem nie jestem. Trochę wylew, idź na WUM i daj żyć innym.

      Usuń
    2. Nie zgodzę się z tym, co napisałaś. Mamy tu bardzo dużo możliwości rozwoju, coraz więcej kół naukowych, na wyższych latach będzie ich coraz więcej. Jako jedyni w Polsce mamy koło medycyny kosmicznej - prężnie się rozwija, mamy poparcie różnych polityków nawet ;)
      Dodatkowo w ramach IFMSA jest wiele fantastycznych akcji.
      W następnym roku UZ organizuje mistrzostwa Polski w szyciu chirurgicznym.
      UZ to naprawdę dobra uczelnia warta rozważenia.

      Usuń
    3. Nie twierdzę, że Bydgoszcz czy Zielona Góra są złe, mówię tylko, że dla ludzi którzy chcą się rozwijać są lepsze opcje. Owszem, są jakieś koła naukowe, nie napisałam że nie, ale one działają tylko w obrębie uczelni. Żadnych uczelni partnerskich, a co dopiero współracy z ośrodkami za granicą. IFMSA to jedyna organizacja która jest prawie wszędzie, uwielbiam ją, naprawdę ładnie można coś podziałać. Ale jest tylko IFMSA. Na mniejszych uczelniach nie ma wyboru, angażujesz się w to co jest i cieszysz się i chwalisz że jest - to jest dobre, ale nie wystarczające dla ludzi którzy chcą czegoś więcej.
      xyz żaden wylew. Napisałam komentarz nie do wszystkich kandydatów czy studentów tylko do określonej grupy, która chce czegoś więcej niż tylko przejść przez studia, zostać lekarzem 'nie ucząc się więcej niż inni i nie będąc przy tym najgorszym studentem'. Nie wszyscy chcą robić karierę naukową i się rozwijać, szanuję to, ale skoro mam doświadczenie jako osoba która chce to dlaczego mam nie radzić takim jak ja.

      Usuń
    4. Brak kol czy organizacji to żaden problem, powstają, co daje możliwość zaistnienia, możesz stworzyć coś przy wsparciu uczelni wg własnego pomyslu. Czasem trzeba silniej pokombinować, bo popadamy w skrajności. W takim razie niewarto iść na UJ, bo to nie Harvard.

      Usuń
    5. Otóż ZG pracuje nad współpraca ze szpitalem niemieckim w Poczdamie a niedawno marszałek była w Miami, żeby zapewnić staż w tamtejszym szpitalu ;)
      Mamy bardzo dobry kontakt ze studentami z Poznania, także jest też współpraca między uczelniami.
      Co do kół - teraz nie potrzeba nam koła z pediatrii jak nic na ten temat nie wiemy. Jak będzie takie kolo potrzebne to na pewno zostanie utworzone :D

      Śmieszy mnie trochę taka opinia, że tylko WUM i CMUJ mogą pozwolić nam zostać KIMŚ. XD

      Usuń
    6. Halo, ja nie napisalam ze tylko WUM I CMUJ pozwalają zostac kims. Dwie najlepsze uczelnie nie maja monopolu na 'tworzenie' dobrych lekarzy, jednak nie bez powodu sa najlepsze. Nie twierdze tez ze na mniejszych uczelniach nie mozna zostac kims, wszyscy wiemy ze mozna, jednak duzo trudniej jest tworzyc cos zupelnie od nowa niz miec nad soba mentorow z danej dziedziny, doświadczonych w robieniu czegos wiecej. Fajnie ze jest troche fajnych rzeczy na UZ, jednak ja nie napisalam ze tam ich nie ma, a ze na takim WUMie perspektywy sa szersze. Napisalam jak to wyglada z mojego punktu widzenia i z informacji ktore posiadam (CM UMK/WUM), zostawiam temat, mysle ze kazdy czytajacy wyciagnie swoje wioski.

      Usuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. UZ jest jaki jest, ale wręcz nie można nie żywić do tej instytucji sympatii ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Musze przyznać, że chyba mnie namówiłaś na ten kierunek :) Szukałam ciekawego kierunku i bałam pod uwagę UZ, ale dzięki Twojemu opisowi jeszcze bardziej się ku niemu skłaniam :)
    Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Prognozy

Czynnik 1: Limity przyjęć na medycynęSumarycznie mamy wzrost liczby miejsc na kierunek lekarski o189. Jednak ze względu na zmianę sposobu rekrutacji do Lublina, gdzie teraz wymagane są 3 przedmioty, na uczelnie dwuprzedmiotowe nastąpił spadek liczby miejsc o140. Uczelnie trójprzedmiotowe zyskały natomiast w porównaniu z zeszłym rokiem 326 miejsc. [Kielce traktuję tutaj jako uczelnię dwuprzedmiotową ze względu na niewielką wagę egzaminu z matematyki dla wyniku rekrutacji] Co z tego wynika? Trudniej będzie dostać się na uczelnię dwuprzedmiotową niż tą, która wymaga trzech przedmiotów.  Tak znaczny wzrost miejsc na uczelnie trójprzedmiotowe z pewnością odbije się na tegorocznych progach punktowych. Natomiast spadek miejsc na uczelnie z 2 przedmiotami wpłynie wzrostowo na progi punktowe. Czynnik 2: liczba osób przystępujących do egzaminów maturalnych z biologii i chemii W 2016 roku do egzaminu maturalnego z biologii przystąpiło 54552 absolwentów (tyle osób złożyło deklarację maturalną - pr…

UZ - rok drugi, semestr pierwszy

Minął już niemal semestr drugiego roku. Postanowiłem napisać post na jego temat.
Na drugim roku na UZcie podoba mi się jeszcze bardziej niż na pierwszym. Jest mniej nauki (aczkolwiek ciągle nie mało) - jest więc czas na rozwijanie pasji i zainteresowań. W pierwszym semestrze mamy fizjologię, mikrobiologię, immunologię, psychologię lekarską, angielski medyczny, WF oraz fakultet, na który wybrałem bioetykę.  FIZJOLOGIA - przedmiot u nas podzielony na działy. W 1 semestrze napisaliśmy już dwa koła. Pierwsze z nich dotyczyło fizjologii komórki i krwi, natomiast drugie fizjologii wydzielania wewnętrznego. Czeka nas jeszcze jedno i chyba najgorsze - fizjologia układu nerwowego.  Aby zaliczyć semestr trzeba ze wszystkich powyższych kół uzyskać więcej niż 50% możliwych punktów.  Ten system ma taką zaletę, że jeśli nie poszczęści się nam na jednym z kół, zawsze można nadrobić innym. W drugim semestrze będą tematy dotyczące fizjologii komórek mięśniowych oraz wysiłku fizycznego,serca i układu kr…